Jak pobić Guinnessa. Rekord Guinnessa

Poniższy artykuł stanowi relację Marcina Orczykowskiego z próby bicia rekordu Guinnessa.

328 km dzieliło nas od Wrocławia. Zabraliśmy co potrzeba, jedzenie, picie, coś od deszczu, bo miało padać. I gitara. Zapakowaliśmy się do autobusu i po 22. ruszyliśmy. Gitary oczywiście nie pozwoliłem włożyć do bagażnika- za bliska memu sercu była. Jechałem trzymając ją między nogami. W przyszłym roku zakupić muszę twardy futerał. Postanowiłem nie zwracać uwagi na narastające zmęczenie i pozwoliłem sobie się przespać. Następny dzień miał być długi i strasznie ekscytujący.

Śniło mi się, że zostałem zamknięty w fabryce gitar bardzo dobrze znanej każdemu marki. Długo się jednak snem nie nacieszyłem. Trzydzieści minut po pierwszym maja, kierowca dosyć cichym głosem obwieścił postój. Tyle, że ja mam ucho muzyczne- czułe bardzo. Więc się zbudziłem.

Ale nic straconego i niebawem usnąłem ponownie, tylko że jakby na trochę dłużej. Obudziłem się, jak się okazało, już we Wrocławiu. Autobus jakoś tak pośpieszył- mimo, że pośpieszny kurs to był, to na miejscu mieliśmy być dopiero za ponad pół godziny. W sumie było nawet ciemno, niebo pochmurne, trochę chłodno. Byle by tylko nie padało podczas bicia rekordu.

Wzięliśmy co mieliśmy i poszliśmy szukać dworca. Znaleźliśmy. Akurat otwierali. Bardzo ciepło w środku. Trochę ludzi mimo wczesnej pory też było. Usiedliśmy na tych, bodajże zielonych krzesełkach i czekaliśmy na otwarcie kas (chcieliśmy bilety powrotne kupić już teraz). Gdzieś tak po pewnym czasie przyszedł kierowca i zaprosił nas do autobusu. Nawet ciepłą herbatą uraczył. Polecam tego przewoźnika. Wracając do meritum sprawy, okazało się, że jakiś pasażer pomylił bagaż- zamiast swojego wziął czyjś inny i ślad po nim zaginął. Próbowaliśmy się coś dowiedzieć, ale bez numeru telefonu, z samym nazwiskiem bywa czasem trudno. Wujek w policji by się przydał.

Pomogliśmy tyle, ile byliśmy w stanie i poszliśmy w stronę rynku. Ludzie! Pierwszy raz we Wrocławiu byłem. Ale trafiłem. Popytaliśmy się ludzi i wpół do ósmej byliśmy przy fontannach. Zaczęło padać, więc usiedliśmy pod parasolami jakieś restauracji. Niedługo po tym zaczęli pojawiać się ludzie z gitarami na plecach. Młodzi, starzy, kobiety i faceci.

Przed 9. stawiliśmy się do wolontariatu (zapisaliśmy się wcześniej, bo chcieliśmy pomóc). Poznałem parę nowych osób, z którymi bardzo miło mi się pracowało.

Rejestrowaliśmy ludzi i sprzedawaliśmy bilety i gadżety. Obsługiwałem nawet dwóch Francuzów, Czeszkę i kogoś mówiącego po angielsku. Dobrze, że uważałem na lekcjach. Mogłem chociaż powiedzieć o której zaczyna się główna akcja- ‚foroklok’ (4 o`clock)

Najmłodsza osoba, która przyszła do mnie się zapisać, miała 2 lata, a najstarsza, o ile dobrze pamiętam- 67.

Przed 16. wziąłem gitarę, nastroiłem i ruszyłem w poszukiwaniu miejsca dobrego do grania. Koło fontann- nie, koło pomnika- nie. Wreszcie stanąłem przy barierkach. Nie wpuszczono mnie pod scenę, bo wszystkim innym wydawałem certyfikaty, a o sobie zapomniałem.

Byliśmy gotowi. C,G,D,A,E- pięć akordów, które każdy znał tu na pamięć.

Zagraliśmy. Nawet dwa razy.

‚Hey Joe’ niosło się po wrocławskim rynku niczym halny po górach. Z mojej trzy-milimetrowej kostki leciały wióry. Dosłownie. Białe wiórki plastiku.

Wrocław rzucił wyzwanie światu! Nawet jeśli ktoś nas przebije, to wierzę, że gitarzystów w Polsce jest więcej. Na razie siedzą cicho i tylko czekają na odpowiednią okazję, by wyjść z ukrycia.

4597- ostateczna liczba grających. W tamtym roku było 6346! Gdzie się podziało to 1749 osób? Za rok musicie przyjechać. I nie ma to tamto. Rekord jest i pobić go trzeba.

Uwierzcie mi, że nie ma nic lepszego niż trzymać gitarę wysoko w górze, w czasie, gdy na scenie, na gitarze elektrycznej odgrywany jest hymn. Niezapomniane przeżycie.

napisał Marcin Orczykowski
fot. Honorata Sroka

Na zakończenie dodaje jeszcze filmik przesłany przez autora:

Gitarowe Koszulki

2 myśli na temat “Jak pobić Guinnessa. Rekord Guinnessa”

  1. proszę nie akceptować tego komentarza. chciałem jedynie zwrócić uwagę, by moderator strony poprawił zawijanie tekstu, ponieważ wchodzi on za menu z prawej strony.

  2. Zawijanie zostało poprawione wraz ze zmianą designu strony :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>